Bieszczady – atrakcje poza górskimi szlakami

Bieszczady Tarnica

Pomiędzy szczytem a szczytem warto czasem zejść ze szlaku, by przekonać się, że Bieszczady są pełne atrakcji. Zobacz, co robić w przerwie od wędrówek! 

Bieszczady to miejsce niezwykłe  wciąż nieco dzikie, a jednocześnie coraz bardziej otwierające się na przyjezdnych. Zachwycają klimatem, przyciągającym ludzi spragnionych oderwania się od rzeczywistości. Przemierzając górskie szlaki, można bowiem nie tylko nasycić się pięknymi widokami, lecz także oczyścić myśli i zostawić daleko za sobą problemy dnia codziennego. Wędrówka pozwala nabrać dystansu do tego, co do tej pory uważało się za zmartwienie. Wraz ze zmęczeniem mięśni przychodzi niezwykły spokój. Człowiek w obliczu gór musi bowiem spokornieć, by naprawdę je zdobyć. 

W Bieszczadach góry same w sobie stanowią największą atrakcję. Tarnica, Połonina Wetlińska czy Połonina Caryńska kuszą niezwykłymi widokami. Czasem warto jednak dać mięśniom chwilę na regenerację i skorzystać z innych atrakcji, jakie oferuje ten region.

Bieszczadzka Kolejka Leśna 

Kolejka wąskotorowa w Bieszczadach została wybudowana w XIX wieku i ułatwiała mieszkańcom eksploatację okolicznych lasów. Dawniej przewoziła ścięte drzewa, dziś służy za popularną atrakcję, pozwalającą zobaczyć piękne bieszczadzkie lasy, poczuć powiew przeszłości i… dać nieco odpocząć zmęczonym stopom.  

Ciuchcia wyrusza ze stacji głównej w Majdanie (niedaleko Cisnej) i kursuje do Balnicy (o 13.00) i Przysłupia (o 9.30). Przy dużym zainteresowaniu w miarę możliwości są podstawione dodatkowe pociągi, ale na stację warto przybyć wcześniej, by mieć pewność, że znajdzie się miejsce. Można też kupić bilet on-line. W lipcu i sierpniu kolejka kursuje codziennie, w maju, czerwcu, wrześniu i październiku  – tylko w weekendy.  Bilet normalny w obie strony kosztuje 24 zł, w jedną  – 20 zł. 

Bieszczadzka Kolej Leśna

My wybraliśmy się na wycieczkę do Przysłupia. Na stacji głównej byliśmy chwilę przed 9.00, okazało się jednak, że na 9.30 biletów już nie ma. Na szczęście zorganizowano kolejny przejazd o 10.00, więc mieliśmy jeszcze chwilę, by rzucić okiem na zgromadzone tu zabytkowe wagony i lokomotywy. Kolejka przejechała trasę z Majdanu do Przysłupia w nieco ponad godzinę. Planowaliśmy wrócić ciuchcią do Majdanu, jednak pogoda nie dopisała i w czasie przejazdu niesamowicie przemarzliśmy (wagony mają dach, jednak nie posiadają okien – warto więc ubrać się nieco cieplej). Dlatego też zamiast wracać ciuchcią – złapaliśmy stopa i pojechaliśmy do Cisnej, by rozgrzać się w pewnym kultowym lokalu…

Kultowe lokale w Bieszczadach

W czasie pobytu w Bieszczadach wprost nie można ominąć Siekierezady w Cisnej. To połączenie galerii sztuki ludowej z barem, kawiarnią i restauracją. Można tu smacznie zjeść, napić się piwa lub słodkiego, ale mocnego wina z kija (podawanego z plastrem cytryny) i patrzeć, patrzeć, patrzeć… Całe ściany są bowiem obwieszone płaskorzeźbami, porożami i obrazami. Bez wątpienia najwięcej tu wizerunków bieszczadzkich biesów, które w tym wydaniu wcale nie wydają się takie straszne. Co najwyżej namawiają na kolejną szklaneczkę wina… 

Siekierezada

Siekierezada to jednak nie koniec. Po zejściu ze szlaku warto chwilę odpocząć w Bazie Ludzi z Mgły w Wetlinie. Tutaj również można skosztować wina, chociaż moim osobistym faworytem stały się w tym roku piwa z bieszczadzkiego browary Ursa Maior. Baza (zwana też pieszczotliwie Mgiełką) jest nieco bardziej swojska niż Siekierezada, jednak tutaj również prędzej można spotkać turystę niż autochtona. Za to bar obwieszony pamiątkami w postaci legitymacji studenckich, mandatów, zdjęć itp. robi niezapomniane wrażenie.  Baza to też chyba jedyny lokal w okolicy, który jest czynny dłużej niż do 20.00. 

Wiele osób za kultowy lokal uważa również Chatę Wędrowca ze słynnym naleśnikiem gigantem z jagodami. Nas odstraszyły jednak tłumy i wszechobecne reklamy i wybraliśmy bardziej kameralną Jadłodajnię (również w Wetlinie). Placki po bieszczadzku, żurek, wątróbka i pierogi z czosnkiem niedźwiedzim – palce lizać!

Zagroda żubrów w Mucznem 

Zagroda pokazowa żubrów znajduje się tuż przy drodze między Mucznem a Stuposianami (około 7 km od Stuposian, około 2 km od Mucznego). Zjazd do niej nie jest oznakowany, warto więc uruchomić nawigację, by na pewno jej nie przegapić. Wstęp jest bezpłatny, a bramy nikt tak naprawdę nie zamyka. Warto jednak być na miejscy przed zmrokiem, bo w praktyce po ciemku obserwacja żubrów nie jest możliwa

W zagrodzie znajduje się specjalna część pokazowa, z tarasami widokowymi dla turystów, dzięki którym można bliżej przyjrzeć się żyjącej tu i wciąż powiększającej się żubrzej rodzinie.  

Po zapoznaniu się z dostojnymi zwierzętami warto natomiast ruszyć nieco dalej, do Mucznego, i zatrzymać się na obiad w Siedlisku Carpathia. Serwują tam własne piwo i najlepszego pstrąga, jakiego w życiu jadłam! 

Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku 

Skansen w Sanoku – ze względu na swoje malownicze położenie u podnóża gór – należy do najpiękniejszych tego typu obiektów, jakie mieliśmy okazję zwiedzać. Zajmuje obszar około 38 ha i jest podzielony na sektory, w których zaprezentowano budownictwo charakterystyczne dla poszczególnych grup etnicznych zamieszkujących pogranicze polsko-ukraińskie. Pomiędzy okazałymi drzewami są rozrzucone nie tylko chałupy, lecz także zabudowania gospodarcze, przemysłowe i użyteczności publicznej. Można tu więc zobaczyć wiejską szkołę, młyn wodny, wiatraki, kuźnie, a nawet… maszynerię służącą do wydobywania ropy naftowej. Największe wrażenie robią jednak drewniane cerkwie i kościół (czyli obiekty charakterystyczne dla Podkarpacia). Warto również odwiedzić ekspozycję malarstwa ikonowego, mieszczącą się w jednym ze zrekonstruowanych domów. 

Skansen w Sanoku

Skansen w Sanoku

Na terenie skansenu znajduje się także część miejska, odtwarzająca Galicyjski Rynek. Wokół placu zostały rozmieszczone sklepy oraz zakłady rzemieślnicze, w których można zobaczyć, jak dawniej pracował szewc czy stolarz. 

Skansen w Sanoku

Aktualne informacje dotyczące godzin otwarcia i cen biletów można znaleźć na stronie: http://skansen.sanok.pl/

Drewniane cerkwie i kościoły 

Zabytkowe obiekty sakralne można znaleźć jednak nie tylko w skansenie. Są bowiem rozrzucone niemal po całym bieszczadzkim regionie, zachwycając intensywnym zapachem olejowanego drewna i misternością wykonania. Do niektórych można nawet zajrzeć, by podziwiać imponujące polichromie i ikonostasy. Ich umiejscowienie wskazuje Podkarpacki Szlak Architektury Drewnianej. 

Nam udało się odwiedzić cerkiew w Smolniku nad Sanem. Powstała w 1791 roku i cudem przetrwała wszystkie wojenne zawieruchy, które przetoczyły się przez ten teren. Obecnie jest przekształcona w kościół rzymskokatolicki – odbywają się tu m.in. śluby i chrzty. Położona na wzgórzu pośród starych drzew przyciąga jednak nie tylko parafian, lecz także turystów, którzy chcą na własne oczy zobaczyć ten cud bieszczadzkiej architektury. 

cerkiew w Smolniku

Droga do cerkwi prowadzi tuż obok gospodarstwa, specjalizującego się w hodowli kóz. Warto na chwilę przystanąć, kupić świeży ser i… pogłaskać jedną z biegających luzem kóz, które łaszą się do ludzi jak duże kociaki.

kozy

Zapomniane cmentarze i cerkwiska 

Historia regionu obfituje w wydarzenia dramatyczne i przerażające. Wiele z tętniących życiem wsi zostało bowiem wysiedlonych tuż po II wojnie światowej – mieszkańców zmuszono, by z dnia na dzień opuścili swoje domy i zaczęli nowe życie w zupełnie obcym miejscu. Miejscowości liczące niegdyś ponad 1000 mieszkańców dziś są niemal wymarłe, a jedynymi śladami ich dawnej świetności stały się zniszczone, rozrzucone po lasach cmentarze. Niektóre z nich zostały ogrodzone i oznaczone stosownymi tabliczkami, do innych prowadzą słabo przetarte ścieżki przez las, które łatwo przegapić.

Jeden ze starych, zdewastowanych cmentarzy cerkiewnych znajduje się we wsi Wołosate, przy szlaku prowadzącym na Tarnicę. W 1931 roku miejscowość liczyła 1084 mieszkańców, z których większość została przesiedlona w 1946 roku. Rok później znajdująca się tu cerkiew i wszystkie inne zabudowania zostały spalone. Na przycerkiewnym cmentarzu nie zachował się w całości ani jeden nagrobek…

Dziś cmentarz jest otoczony płotkiem, a na miejscu dawnej cerkwi stoi symboliczna drewniana konstrukcja. Miejsca grobów wyznaczają wygładzone przez lata i czas kamienie. W najlepszym stanie jest ogrodzony grób rocznej córeczki miejscowego proboszcza.

Wołosate

Pełną listę cmentarzy i cerkwisk w Bieszczadach można znaleźć na stronie: http://www.twojebieszczady.net/cmentarze.php 

 Jezioro Solińskie

Ogromny zbiornik retencyjny, otoczony monumentalną tamą (najwyższą w Polsce) jest bez wątpienia jedną z największych atrakcji regionu. Aby jezioro mogło powstać, trzeba było zatopić kilka wsi.

Widok z tamy zapiera dech w piersiach  góry zdają się bowiem schodzić wprost do jeziora, a tafla wody sięga daleko poza horyzont. Jezioro Solińskie jest również chętnie odwiedzane przez kajakarzy i żeglarzy, coś dla siebie znajdą tu również miłośnicy kąpieli. Na zachodnim brzegu znajduje się miejscowość uzdrowiskowa Polańczyk.

Solina

Niestety Solina to chyba najbardziej skomercjalizowana część regionu. Kramy z tandetnymi pamiątkami, goframi, frytkami i cymbergajem psują nieco sielankowy krajobraz. Warto jednak zajrzeć tu na chwilę, wejść na tamę, spojrzeć w dal i szybko wracać w dzikie Bieszczady, w których wciąż częściej można jeszcze spotkać niedźwiedzia niż niedzielnych turystów.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *