Karpacz i okolice – co udało się nam zobaczyć w ciągu tygodnia

schronisko Samotnia

Co zobaczyć w Karpaczu i okolicach? Na które górskie szlaki łatwo dostać się z miasta? Czy jest tu co robić przez tydzień? Podpowiadamy! 

Niemal równo rok temu wybraliśmy się pochodzić po Górach Stołowych. Tym razem padło na Karkonosze, a na miejsce zakwaterowania wybraliśmy Karpacz. Okazało się, że to miasto nie tylko jest dobrą bazą wypadową dla pieszych wycieczek w góry, lecz także samo obfituje w atrakcje. Życie turystyczne toczy się w dużym stopniu na deptaku, gdzie nie brakuje knajpek, sklepów z pamiątkami i lokalnych biur podróży. My polecamy jednak odejść nieco dalej – zarówno po to, by zjeść coś dobrego (naszym numerem jeden w Karpaczu jest Chata Karkonoska – jedzenie, obsługa i wystrój na medal!), jak i w celu samodzielnego zwiedzenia miasta. W Karpaczu spędziliśmy tydzień i nie nudziliśmy się ani przez chwilę. 

Górskie szlaki – dokąd iść z Karpacza? 

Karpacz jest średniej wielkości miastem (mniejszym niż pobliska Szklarska Poręba, a jednocześnie największym z tych, w których nocowaliśmy w czasie naszych wypraw w góry). Przyjeżdżają tu zarówno turyści, którzy chcą chodzić po szlakach, jak i osoby, które szykują się na mniej aktywny wypoczynek. Już z poziomu deptaka i okolicznych uliczek rozpościerają się piękne widoki. Karpacz to też bardzo dobry punkt wypadowy na górskie szlaki. My postawiliśmy na dwie trasy. Każda z nich zajęła nam praktycznie cały dzień i liczyła około 25 kilometrów.  

  • Z Karpacza przez Przełęcz Okraj na Skalny Stół – spod Kruczych Skał w Karpaczu czarnym, a potem zielonym szlakiem ruszyliśmy na Przełęcz Okraj. Ten fragment trasy biegnie głównie przez las, nie ma tu więc zapierających dech w piersiach widoków, ale sam szlak jest bardzo malowniczy i dość łatwy. Wiele osób na Przełęcz Okraj dojeżdża samochodem, ale co to za zabawa (chyba że planuje się potem dłuższą trasę niż tylko na Skalny Stół). Po drodze trasa prowadzi przez Budniki, czyli dawną górską osadę, po której do dziś zachowały się tylko niewielkie fragmenty murów. W miejscach, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu stały domy, dziś znajdują się tylko tabliczki, informujące, czy było to schronisko, czy czyjaś prywatna chata. Robi to piorunujące wrażenie. Na Przełęczy Okraj można chwilę odpocząć i coś zjeść przed dalszą wędrówką. Tutaj też zaczyna się niebieski szlak, który niemal do Skalnego Stołu biegnie wzdłuż granicy z Czechami. Na jego początku czeka niewielkie podejście (około 200 metrów przewyższenia), a potem jest już niemal płasko. Na Skalnym Stole czekają za to niezwykłe widoki – przy dobrej pogodzie widać stąd Rudawy Janowickie, Śnieżkę i kilka innych bliższych i dalszych wzniesień. Ze szczytu zeszliśmy niebieskim szlakiem do Sowiej Przełęczy, a potem czarnym szlakiem aż do Karpacza. Ta trasa jest dużo bardziej stroma niż zielony szlak! 

Budniki

Skalny Stół

Skalny Stół

Skalny Stół

  • Z Karpacza na Śnieżkę – na Śnieżkę z Karpacza można dotrzeć kilkoma trasami. Można też wjechać wyciągiem na Kopę, z której na Śnieżkę jest już naprawdę blisko. My postawiliśmy na chyba najbardziej popularną trasę zaczynającą się przy Świątyni Wang. Stąd niebieskim szlakiem (który jest w dużej części wybrukowany i mało stromy) dotarliśmy do schroniska Samotnia. Z prawdziwą samotnią ma wprawdzie niewiele wspólnego – przerwę w wędrówce robi tu wiele osób. Powodem nie jest jednak ani pyszna szarlotka, ani czeskie piwo z nalewaka. Samotnia to najładniej położone górskie schronisko, jakie widziałam. Stoi tuż nad Małym Stawem, otoczona przez wysokie skały, porośnięte kosodrzewiną. Kawa z takim widokiem smakuje naprawdę wybornie – zwłaszcza że na Śnieżkę z Samotni jeszcze daleka droga… 15 minut od Samotni znajduje się kolejne schronisko – Strzecha Akademicka, a 45 minut marszu dalej – Dom Śląski. To tu krzyżują się szlaki i zaczyna właściwe podejście na Śnieżkę. Tu też robi się tak naprawdę trudniej i bardziej stromo. Trzeba przy tym pamiętać, że ruch jest tu jednokierunkowy – czerwonym szlakiem wchodzi się na szczyt, niebieskim (łagodniejszym) schodzi. Niemal zawsze też jest tu wyraźnie zimniej niż w mieście i bardzo, bardzo wieje. Schodząc, przed Domem Śląskim weszliśmy na szlak czerwony, biegnący przy Symbolicznym Cmentarzu Ofiar Gór. To trasa zdecydowanie trudniejsza niż szlak niebieski, ale bardzo widokowa. Przechodzi też tuż obok przepięknego dzikiego wodospadu. Można nią dojść do samego Karpacza. 

Niebieski szlak na Śnieżkę  schronisko Samotnia

Śnieżka

Śnieżka

widok ze Śnieżki

Atrakcje w Karpaczu – co warto zobaczyć? 

Karpacz to jednak nie tylko góry. Co warto zobaczyć w mieście? 

  • Świątynia Wang – kościół został zbudowany w XII wieku z sosnowych bali. Wtedy jednak nie stał w Karpaczu, lecz w norweskim mieście Vang. Po kilku stuleciach świątynia stała się zbyt mała na potrzeby lokalnej ludności. Zamiast jednak ją burzyć, sprzedano ją pruskiemu królowi Fryderykowi Wilhelmowi IV i przeniesiono na Dolny Śląsk (duża w tym zasługa norweskiego malarza Jana Krystiana Dahla, który bardzo chciał ocalić drewniany kościółek). Tak naprawdę przeniesiono tylko fragmenty świątyni, a sama odbudowa odbyła się w sposób dość luźno nawiązujący do oryginalnego wyglądu. Nie zmienia to jednak faktu, że Wang do dziś zachwyca nietypową w Polsce konstrukcją i przyciąga tysiące turystów. My zajrzeliśmy tu w drodze na Śnieżkę (wtedy niestety były tu tłumy…) i innego dnia, już po godzinach, w których można było zajrzeć do środka. Wtedy byliśmy jedynymi zwiedzającymi.  

świątynia Wang

  • Karkonoskie Tajemnice – to niezwykłe interaktywne muzeum jest poświęcone legendom związanym z Duchem Gór (zwanym też Liczyrzepą, Karkonoszem i Rzepiórem). To postać przedstawiana czasem jako starzec wspierający się na kosturze, a czasem jako hybryda żyjących w górach zwierząt. Bywa postrzegany jako legendarny władca Karkonoszy lub jako personifikacja sił natury. Co ciekawe, Karkonoskie Tajemnice powstały w miejscu, w którym w czasie prac budowlanych odkryto drewniany kostur – dokładnie taki, na jakim miał wspierać się Duch Gór. 

Karkonoskie Tajemnice

  • Zapora na Łomnicy – powstała, by okiełznać kapryśną Łomnicę, przez lata przysparzającą okolicznym mieszkańcom wielu problemów. Przez liczącą 105 metrów długości koronę zapory biegnie czerwony szlak turystyczny. Zapora utworzyła malowniczy zalew oraz sztuczny wodospad. Niestety w czasie, w którym byliśmy w Karpaczu, atrakcja była remontowana.  
  • Anomalia grawitacyjna – to miejsce na ul. Strażackiej, w którym przedmioty rzekomo toczą się pod górę. Rzekomo, bo tak naprawdę jest to złudzenie optyczne. W rzeczywistości miejsce nie jest szczególnie imponujące, a większe wrażenie robi znajdujący się niedaleko wodospad.  

Okolice Karpacza – gdzie jeszcze warto się wybrać? 

Jesteśmy zmotoryzowani, więc przy okazji pobytu w Karpaczu zrobiliśmy sobie też kilka dalszych wycieczek. Jeden dzień spędziliśmy w Czechach, spacerując po Prachowskich Skałach (niedługo na blogu pojawi się o nich więcej informacji). Po drodze zahaczyliśmy o Rudawy Janowickie (Kolorowe Jeziorka okazały się ogromnym rozczarowaniem, za to ruiny zamku Bolczów są absolutnie przepiękne). Z Karpacza można też wybrać się do zamku Książ, zamku w Bolkowie, zamku Czocha czy do huty szkła „Julia”.  

Bardzo polecamy też wycieczkę na zamek Chojnik, znajdujący się na górze wznoszącej się na wysokość 627 metrów n.p.m. Większość osób wchodzi na zamek czerwonym szlakiem od strony parkingu w Sobieszowie. To prostsza, ale mniej ekscytująca opcja (szlak jest brukowany). My (zupełnym przypadkiem, ale to był bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności!) weszliśmy na Chojnik szlakiem żółtym – samochód zostawiliśmy od strony Zachełmia, na parkingu tuż przy potoku Choiniec. Parking ten nie jest zaznaczony na papierowej mapie, którą mamy, ale wskazuje go Google Maps. Żółty szlak jest bardziej dziki, biegnie pod imponującymi skałami i wzdłuż malowniczego strumienia.  

zamek Chojnik

zamek ChojnikZamek Chojnik

zamek Chojnik

Położenie zamku Chojnik zapiera dech w piersiach. Z jednej strony jego mury niemal stapiają się ze stromymi zboczami góry. Z wieży rozciąga się natomiast piękna panorama na okoliczne wzniesienia. Zamek warto obejść z każdej strony – idąc kawałek szlakiem czerwonym, a potem zielonym – ta część jest nazywana Ścieżką Kunegundy i Piekielną Doliną (skalne rumowisko faktycznie może kojarzyć się z piekielnymi krajobrazami). Skąd nazwa Ścieżka Kunegundy? Z zamkiem Chojnik jest wiązana legenda o księżniczce Kunegundzie, która kazała rycerzom starającym się o jej rękę objechać konno mury zamku. Zadanie to było niemal niewykonalne z powodu stromych zboczy góry i wielu rycerzy zginęło, spadając w przepaść. W końcu znalazł się śmiałek, któremu się to udało. Po wykonaniu zadania odrzucił jednak względy okrutnej Kunegundy, a upokorzona księżniczka sama rzuciła się ze skał.  

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *