Neon Muzeum na warszawskim Kamionku, czyli wspomnienie po neonizacji

Jest w Warszawie miejsce, gdzie neony mogą przejść na zasłużoną emeryturę. Dalej jednak robią to, co potrafią najlepiej – rozświetlają mrok i cieszą oczy.

Pierwszy neon w Warszawie rozbłysnął w 1926 roku na skrzyżowaniu ulicy Marszałkowskiej i alej Jerozolimskich. Butelka i napis „Porter” były reklamą mieszczącego się tu browaru „Haberbusch i Schiele”. Przez kolejne lata neony w stolicy nie miały łatwego życia. Po początkowym zachłyśnięciu się ideą świecących reklam przyszedł bowiem burzliwy czas wojen. W okresie międzywojennym stolicę zdobiło 70 neonów, po 1945 roku pozostało ich już tylko kilka (przetrwały m.in. neony kin „Femina” i „Atlantic”). W latach 50. ogłoszono plan wielkiej „neonizacji”, zgodnie z którym Warszawa miała stać się europejską stolicą neonów. Kwestie finansowe nieco pokrzyżowały karierę szklanych rurek z gazem, które już niebawem musiały ustąpić miejsca bardziej nowoczesnym instalacjom LED i tańszym billboardom.  Znaleźli się jednak ludzie, którzy postanowili ocalić neony od zapomnienia i zaczęli gromadzić świetlne reklamy z Warszawy i innych miast. Tak powstało Muzeum Neonów na warszawskim Kamionku.

Neon Muzeum – neonowa rewolucja w Warszawie

Muzeum mieści się przy ul. Mińskiej 25 i otwarte zostało w 2012 roku, podczas Nocy Muzeów. Jego historia rozpoczęła się jedna dużo wcześniej, bo w 2005 roku, gdy artystka Ilona Karwińska uratowała przed zniszczeniem neon sklepu „Berlin”, znajdującego się przy ulicy Marszałkowskiej.

Obecnie w Neon Muzeum można podziwiać około 100 świetlnych reklam. Znajdują się tu takie perełki jak neon „Mydła Farby” z ulicy Nowolipki, neon z kawiarni „Jaś i Małgosia” czy neony z restauracji „Szanghaj” i „Ambasador”. Część zbiorów muzeum wyeksponowano również na pobliskich budynkach (m.in. ogromny napis „Warszawa Wschodnia” czy „Dworzec kolejowy Chodzież”). Moimi osobistymi faworytami są reklamy obuwia (z uroczym kotem w butach) oraz neon z warszawską syrenką (który w formie magnesu zrobi teraz naszą lodówkę).

Neon Muzeum

Neon Muzeum

W cenie 12 zł za bilet (normalny) można więc na chwilę przenieść się w zupełnie inny świat – pełen światła i… marzeń. Warszawskie neony są w końcu wspomnieniem o marzeniu ożywienia zniszczonej przez wojnę stolicy. Przy okazji podziwiania zabytkowych reklam warto również bliżej zapoznać się z historią neonów, rozpisaną na tablicy przy wejściu.

Neon Muzeum

Soho Factory – niezwykłe tło dla neonów

Po wyjściu z Muzeum Neonów polecam również wybrać się na spacer po okolicy. Czerwona cegła, sztuka nowoczesna i niezwykły industrialny krajobraz to Powsinogi w tkance miejskiej lubią najbardziej.

Soho Factory to jednocześnie miejsce z ambicjami – obok eleganckich bloków mieszkaniowych znajdują się luksusowe sklepy i ekskluzywne restauracje. Jak twierdzą twórcy osiedla – ich pragnieniem było „powołanie do życia warszawskiego odpowiednika nowojorskiego SoHo, w którym artyści zamienili pofabryczne budynki na galerie sztuki i lofty, gdzie duch Warhola obecny jest do dzisiaj”. Nie mnie oceniać, czy to się udało. Dla mnie bowiem Soho Factory to przede wszystkim przestrzeń z niezwykłą historią. Tu, gdzie dziś mieszczą się budynki mieszkalne i restauracje jeszcze kilkadziesiąt lat temu produkowano bowiem… amunicję. Znajdowały się tu bowiem Zakłady Amunicyjne „Pocisk”, a po II wojnie światowej warsztaty samochodowe i Warszawska Fabryka Motocykli (której neon można dziś podziwiać w muzeum). Zakłady przemysłowe zostały zlikwidowane w latach 60. i od tamtej pory niezwykła przestrzeń niszczała, dzieląc los innych przesiąkniętych historią praskich lokalizacji. Na szczęście znaleźli się inwestorzy, którzy postanowili zmienić dawny „Pocisk” w miejsce przyjazne do życia i życiem tętniące. Kto wie, może i reszta Kamionka doczeka się tego samego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *