Odkrycie miesiąca: „Obsesja piękna” dr Renee Engeln

obsesja piękna

Kierując się zasadą, głoszącą, że liczy się jakość, nie ilość – odkrycie tygodnia zmienia się w odkrycie miesiąca. Cykl ewoluuje, a my odkrywamy dalej!

Która z nas nie narzeka na swój wygląd? Która nie porównuje się z kobietami, których wizerunki znajdują się na okładkach gazet? Która wreszcie nie spotkała się z uwłaczającymi zaczepkami i komentarzami? Właśnie dlatego odkryciem miesiąca zostaje…

 „Obsesja piękna” dr Renee Engeln – książka o tym, co uwiera pod skórą

Żyjemy w świecie owładniętym obsesją. Ulegają jej przede wszystkim kobiety – i to kobiety coraz młodsze. Obsesja ta dotyczy wyglądu i kompulsywnego dążenia do piękna. Miliony kobiet na całym świecie codziennie patrzą w lustra i znajdują tysiące punktów na swoim ciele, które chciałyby poprawić. Otwierają gazetę i porównują się z wyidealizowanym i zupełnie nierealnym wizerunkiem kolejnej celebrytki. Zapisują się do klinik chirurgii plastycznej, wydają zawrotne sumy na kosmetyki, poświęcają całe godziny na to, by choć zbliżyć się do ideałów tkwiących w ich głowach. Mogłyby tę energię poświęcić na coś zupełnie innego, coś bardziej produktywnego. Zamiast raz za razem poprawiać piękną, ale niewygodną sukienkę mogłyby skupić się na spotkaniu biznesowym. Zamiast przez kilkadziesiąt minut nakładać makijaż, mogłyby zająć się rozwijaniem swoich talentów. My, kobiety, czujemy się jednak w obowiązku, by sprostać nierealnym wymaganiom narzucanym nam przez kulturę. I robimy wszystko, by to zrobić.

Jak przełamać imperatyw bycia piękną?

W książce „Obsesja piękna” dr Renee Engeln analizuje ten problem, poszukuje jego przyczyn i pokazuje, że żadna kobieta, borykająca się z imperatywem bycia piękną, nie jest sama. Już kilkuletnie dziewczynki zaczynają bowiem postrzegać siebie jako obiekty estetyczne, a przez to – samouprzedmiatawiają się. Kobietom na każdym kroku bowiem wmawia się, że ich największą wartością jest wygląd. Bycie piękną wystarczy, by życie stało się łatwe i przyjemne.

„Obsesja piękna” nie jest kolejną pozycją z linii body positive. Nie jest też kolejnym miałkim poradnikiem na temat tego, jak czuć się piękną pomimo wszystko. Nie jest nawet manifestem feministycznym. Ta książka całkowicie odrzuca znany od wieków sposób myślenia o wyglądzie, rewolucjonizuje podejście do kobiecego ciała i pokazuje, jak realnie walczyć z narzuconą przez kulturę obsesją.

Dr Renee Engeln przytacza historie wielu kobiet, by na ich przykładzie pokazać, jak działa obsesja piękna. Na podstawie realnych doświadczeń kobiet z różnych kręgów społecznych bada objawy i konsekwencje tego kulturowego obłędu. A co najważniejsze – proponuje rozwiązanie. Sugeruje, by podjąć próbę zmiany sposobu myślenia o swoim ciele – nie o tym, jak wygląda, lecz o tym, na co pozwala. Rolą ciała nie jest bowiem podobanie się, lecz działanie. Okazuje się, że nogi ni są po to, by budzić zachwyt, lecz by pomagać w poznawaniu świata. Ręce pozwalają na kreowanie, twarz na przekazywanie emocji…

I wiecie co? To działa! Działa, gdy, idąc na siłownię, zaczynasz zwracać uwagę nie na fałdki na brzuchu, lecz na to, że możesz wykonać coraz więcej powtórzeń. Działa, gdy zauważasz, z jaką łatwością wchodzić na górski szczyt, podczas gdy kilka lat temu pokonał cię o wiele prostszy szlak. Działa, gdy widzisz, jak daleko możesz zajść na własnych, choć może nie najszczuplejszych nogach. Obsesja tkwi w głowie, nie w ciele.

I właśnie dlatego „Obsesja piękna” to nie tylko odkrycie miesiąca. To jedna z najważniejszych dla mnie osobiście książek, jakie kiedykolwiek czytałam. To wreszcie książka, którą powinien przeczytać każdy – by nie popaść w obsesję i nie nakręcać spirali uprzedmiatawiania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *